moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Cyfrowa niedyskrecja

Na współczesnej wojnie coraz trudniej o tajemnice. Smartfony, komunikatory, kamery monitoringu, drony i media społecznościowe tworzą gigantyczny system danych, w którym nawet pozornie niewinna aktywność może pomóc przeciwnikowi namierzyć cel. Czasem wystarczy zdjęcie, film czy wpis zamieszczony w internecie, które jako element większej układanki dostarczają wiedzy operacyjnej.

W nocy z 31 grudnia 2022 na 1 stycznia 2023 roku ukraińskie rakiety HIMARS uderzyły w budynek szkoły zawodowej w Makiejewce, na okupowanych przedmieściach Doniecka. W prowizorycznych koszarach stacjonowali rosyjscy żołnierze dopiero co wysłani do Ukrainy. Atak okazał się jednym z najkrwawszych pojedynczych uderzeń zadanych armii rosyjskiej od początku pełnoskalowej wojny. Według oficjalnych danych zginęło 89 Rosjan, zdaniem ukraińskiego wywiadu straty były sześciokrotnie wyższe. Kilka dni później rosyjskie ministerstwo obrony przyznało, że jedną z przyczyn tragedii było masowe korzystanie przez wojskowych z telefonów komórkowych.

Jak zwykły telefon może doprowadzić do śmierci kilkudziesięciu czy nawet kilkuset ludzi? Rzecz w tym, że każde takie urządzenie nieustannie komunikuje się z siecią operatora. Nawet gdy właściciel nie prowadzi rozmowy, aparat pozostawia ślad w postaci danych o swojej aktywności i przybliżonym położeniu. Jeżeli w jednym miejscu nagle pojawią się setki telefonów, które jeszcze niedawno logowały się w odległych regionach Rosji, taka anomalia sama w sobie może stać się cenną wskazówką dla przeciwnika. Jeśli jeszcze te rozmowy da się podsłuchać i na tej podstawie ustalić, że połączenia wykonują żołnierze, sprawa staje się oczywista…

REKLAMA

Nieświadomi współpracownicy

Makiejewka była jednym z najbardziej spektakularnych przykładów cyfrowej niedyskrecji podczas wojny w Ukrainie, a zarazem stanowiła tylko wierzchołek góry lodowej. W pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji uwagę mediów przykuwały przede wszystkim przypadki żołnierzy publikujących zdjęcia z frontu w mediach społecznościowych czy reporterów pokazujących zbyt wiele szczegółów wojskowych operacji. Dziś problem wygląda inaczej. Współczesne pole walki jest nasycone sensorami – śledzą je satelity obserwacyjne i kamery tysięcy dronów. Ale dane zbierają nie tylko armie i służby wywiadowcze, źródłem informacji mogą być też cywile, komercyjne aplikacje czy kamery monitoringu.

Dobrym przykładem są wydarzenia z maja 2023 roku, gdy Rosja przeprowadziła jeden z najintensywniejszych ataków rakietowych na Kijów. Wkrótce po nalocie w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się nagrania przedstawiające pracę ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Na filmach widać było startujące pociski przechwytujące, błyski wystrzałów i kierunki działania poszczególnych systemów. Ukraińska Służba Bezpieczeństwa zatrzymała kilka osób odpowiedzialnych za publikację materiałów. Ci ludzie nie chcieli pomagać Rosjanom – większość z nich po prostu dokumentowała wydarzenia, które obserwowała z okien własnych mieszkań. Problem polegał na tym, że takie nagrania mogły pomóc przeciwnikowi ustalić położenie stanowisk obrony przeciwlotniczej, ocenić skuteczność ich działania i skorygować kolejne uderzenia.

To istotna zmiana względem wcześniejszych konfliktów. Jeszcze kilkanaście lat temu zdobycie podobnych informacji wymagało wysłania zwiadowców, wykorzystania samolotów rozpoznawczych lub satelitów wojskowych. Dziś część tej pracy wykonują zwykli użytkownicy smartfonów, często nieświadomie. Każde zdjęcie, film czy wpis zamieszczony w internecie staje się potencjalnym elementem większej układanki, którą przeciwnik może uzupełniać informacjami pochodzącymi z innych źródeł.

Wzorce aktywności grup

Jeśli smartfon jest dziś źródłem danych, to komunikatory stały się jednym z najważniejszych kanałów ich wymiany. Szczególne miejsce zajmuje tu Telegram, który podczas wojny w Ukrainie urósł do rangi podstawowego narzędzia komunikacji. Korzystają z niego żołnierze, blogerzy wojskowi, dziennikarze, urzędnicy, służby ratunkowe i zwykli mieszkańcy. To właśnie tam najszybciej pojawiają się informacje o alarmach lotniczych, skutkach ostrzałów czy ruchach wojsk.

We wrześniu 2024 roku ukraińskie władze zakazały korzystania z Telegrama na urządzeniach służbowych używanych przez wojskowych, urzędników administracji państwowej oraz pracowników infrastruktury krytycznej. Decyzję uzasadniono obawami dotyczącymi bezpieczeństwa informacji. Według ukraińskich służb komunikator był wykorzystywany przez Rosjan do pozyskiwania danych o użytkownikach, ich aktywności oraz kontaktach.

Ta sytuacja dobrze pokazuje, jak bardzo zmienił się charakter współczesnego pola walki. Jeszcze kilka lat temu zagrożeniem było opublikowanie jednego zdjęcia z niewłaściwym tłem. Dziś źródłem kłopotów są całe sieci powiązań. Kto z kim rozmawia, do jakich grup należy, jakie treści obserwuje i jak szybko reaguje na określone wydarzenia – wszystko to może stanowić materiał analityczny. Sam komunikat rzadko bywa najcenniejszy. Znacznie większą wartość mają dane towarzyszące jego wysłaniu.

Z tego samego powodu coraz większe znaczenie zyskują działania określane mianem SOCMINT-u (Social Media Intelligence), czyli rozpoznanie prowadzone za pośrednictwem mediów społecznościowych i komunikatorów. Analitycy śledzą nie tylko publikowane treści, lecz także wzorce aktywności całych społeczności. Nagły wzrost liczby wpisów z określonego regionu (miasta, dzielnicy, osiedla), pojawienie się wielu podobnych nagrań czy zmiana aktywności lokalnych grup – jak choćby gwałtowne, nieoczekiwane wyciszenie – może stanowić sygnał świadczący o ważnych wydarzeniach wojskowych. W praktyce znów oznacza to, że nawet osoby niemające nic wspólnego z armią mogą nieświadomie dostarczać danych przydatnych przeciwnikowi.

Algorytm wspiera człowieka

W marcu 2024 roku ukraińskie media opisały operację przeprowadzoną w okolicach Awdijiwki. Rosyjska kolumna pancerna próbowała podejść pod ukraińskie pozycje, wykorzystując złą pogodę i ograniczoną widoczność. Jeszcze kilka lat temu wykrycie takiego ugrupowania wymagałoby nie tylko zaangażowania wielu środków rozpoznawczych, lecz także uruchomienia długiego procesu przekazywania i analizowania informacji. Tymczasem Ukraińcy stosunkowo szybko skierowali na cel artylerię i drony uderzeniowe.

O ruchu kolumny meldowały jednocześnie bezzałogowce obserwacyjne, sensory rozmieszczone w pasie działań, żołnierze znajdujący się w pobliżu oraz cywile przypadkiem obserwujący przemieszczające się wojsko. Wszystkie te dane trafiały do wspólnego środowiska informacyjnego, którego najbardziej znanym elementem jest rozwijany przez Ukraińców system Delta. Na ekranie operatora nie funkcjonowały już jako oddzielne meldunki, lecz jako element jednego obrazu sytuacji.

To właśnie w sposobie przetwarzania informacji dokonała się najważniejsza zmiana ostatnich lat. Jeszcze na początku wojny gros pracy wykonywali analitycy białego wywiadu (Open Source Intelligence – OSINT), którzy godzinami przeglądali zdjęcia satelitarne, nagrania z frontu i wpisy w mediach społecznościowych, próbując ustalić lokalizację rosyjskich jednostek. Dziś coraz większą część takich zadań przejmują systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję. Potrafią one porównywać obrazy wykonane w różnym czasie, wykrywać zmiany w terenie oraz automatycznie oznaczać pojazdy, stanowiska ogniowe, okopy czy ślady gąsienic. W praktyce operator nie otrzymuje już tysięcy zdjęć wymagających ręcznej analizy, lecz listę najbardziej prawdopodobnych celów. Człowiek nadal podejmuje decyzję, ale maszyna wykonuje najbardziej żmudną część pracy.

Co istotne, informacje nie giną w szumie danych. Do niedawna zdjęcie opublikowane w internecie mogło pozostać niezauważone, a pojedynczy ślad aktywności nie musiał nikogo zainteresować. Dziś przeciwnik coraz rzadziej czeka na spektakularny błąd drugiej strony (bądź osób czy podmiotów z nią związanych). Znacznie częściej buduje obraz sytuacji z tysięcy drobnych elementów, które osobno wydają się nieistotne. Jeden dron zauważy ruch pojazdów. Inny zarejestruje świeże ślady gąsienic. Satelita dostarczy aktualne zdjęcie terenu. Kamera monitoringu uchwyci przejazd kolumny. A algorytm połączy te informacje szybciej, niż byłby w stanie zrobić to nawet liczny zespół analityków.

To właśnie dlatego wojna w Ukrainie coraz częściej określana jest mianem konfliktu sensorów. O zwycięstwie nie decyduje już wyłącznie liczba czołgów, dział czy żołnierzy. Równie ważna staje się zdolność do zbierania, łączenia i analizowania danych. A im sprawniej działa taki system, tym bardziej niebezpieczna staje się każda forma cyfrowej niedyskrecji. I tym ważniejsza jest dyscyplina informacyjna.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: Adobe Stock

dodaj komentarz

komentarze


Pięć medali młodych strzelców „armii mistrzów”
Łódź centrum serwisowym Apache’y
Walka, entuzjazm i nadzieja
Powietrzna defilada
Abordaż z polskim wsparciem
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Z ORP „Błyskawica” na trasę Tour de Pologne
Medale dla żołnierzy i pracowników wojska
Bitwa Warszawska, dzień pierwszy: Armia Czerwona w natarciu
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Bitwa Warszawska, dzień drugi: Walka wręcz o stolicę
Coraz więcej Alpha Scramble
SMS-y ostrzegą o zagrożeniu z powietrza
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Nowy ośrodek badań WIML
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
MON i MSZ o szczycie NATO
Kompania dronów zamiast Rosomaków
„Wicher” na wodzie
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Próba przed morską paradą
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Nocna próba na Wisłostradzie
Wicher ochrzczony, jutro stanie na wodzie
Młodzi medycy na poligonie
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Flanka pod strażą
PGZ o koalicji antybalistycznej
Ostatnie szlify przed defiladą
Kolejne ofiary zbrodni wołyńskiej odnalezione
Czworo medalistów mistrzostw Europy w żołnierskich mundurach
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Bataliony przyszłości
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Olimpijska pływaczka trenowała jak wojskowy pilot
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Kartki sercem malowane
Rosną inwestycje w rozwój wojsk obrony cyberprzestrzeni
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
Szkolenia na pomostówkę
Jak powstają polskie fregaty. Kulisy budowy Miecznika
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Zapraszamy na defiladę
Legion Medyczny na poligonie
Wzmocnienie krajowej produkcji amunicji 155 mm
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Godzina „W” – sierpniowa rapsodia
Fallschirmjäger przeciwko Polsce
Zapraszamy na Święto Wojska Polskiego
Azjatycka szansa
Gorący lipiec PKW Łotwa
Generał w niewoli
Rekordowe zainteresowanie kursem „Sondy”
Nowi generałowie na święto wojska
Z prądem i pod prąd
Wicher na morzu
Szer. Karbownik mistrzynią świata juniorów
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Wsparcie ma znaczenie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO