moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Największy polski okręt podwodny świętuje 30-lecie

Podczas ćwiczeń w okolicach Islandii załoga ORP „Orzeł” potrafiła zmylić najnowocześniejsze okręty, samoloty i śmigłowce NATO. To także marynarze tej jednostki reprezentowali Polskę na paradzie, którą oglądała brytyjska rodzina królewska. Dziś mija 30 lat, od kiedy na największym polskim okręcie podwodnym załopotała biało-czerwona bandera.


ORP „Orzeł” to nie tylko największy, ale też najnowszy okręt podwodny Marynarki Wojennej RP. Został zbudowany w Leningradzie. Właśnie mija 30. rocznica wprowadzenia go do służby. Świętuje ją cały dywizjon.

– Dziś przeprowadziliśmy zawody o tytuł najsprawniejszego podwodniaka – mówi kmdr ppor. Tomasz Sołkiewicz, pełniący obowiązki dowódcy ORP „Orzeł”. Na starcie stanęło kilkudziesięciu marynarzy z pięciu okrętów podwodnych. Musieli w jak najkrótszym czasie pokonać tor przeszkód. Sprawdzali się między innymi w holowaniu opony przytwierdzonej do cumy, a także rwaniu ciężarów. – Choć na pokładzie okrętu podwodnego miejsca mamy niewiele, siła i sprawność jest w cenie także tam – podkreśla kmdr ppor. Sołkiewicz. W rywalizacji najlepszy okazał się bsmt. Sylwester Szyba.

Jutro ciąg dalszy uroczystości jubileuszowych. – Zależało nam, by miały charakter wielopokoleniowy, dlatego zaprosiliśmy na nie marynarzy, którzy wcześniej mieli okazję służyć na naszym okręcie – mówi kmdr ppor. Sołkiewicz. Najpierw odbędzie się zbiórka załogi i podniesienie bandery. – Potem czeka nas akademia, podczas której wykłady wygłoszą między innymi Hubert Jando, autor książki o hipotezach zaginięcia pierwszego „Orła” i Tomasz Stachura, stojący na czele ekspedycji poszukujących jego wraku – zapowiada kmdr ppor. Sołkiewicz. – Dla nas ta historia jest bardzo ważna, ponieważ w pewnym sensie czujemy się spadkobiercami tradycji jednego z najsłynniejszych polskich okrętów. Nasza załoga stara się na przykład utrzymywać kontakty ze szkołami, które mają patronów związanych z zaginioną jednostką. W Polsce takich szkól jest kilka, choćby w Lublinie, Wejherowie, czy Gdańsku – dodaje.

Przez 30 lat służby pod biało-czerwoną banderą ORP „Orzeł” miał okazję reprezentować polską marynarkę podczas dziesiątków krajowych i międzynarodowych ćwiczeń. Były one prowadzone zarówno na Bałtyku, Morzu Północnym, jak i Oceanie Atlantyckim. We wrześniu 2001 roku „Orzeł” podczas ćwiczeń przez blisko 30 dni starał się zmylić najnowocześniejsze jednostki nawodne, śmigłowce i samoloty z krajów NATO. Sojusznicy chcieli przetestować możliwości poszukiwania i śledzenia okrętu podwodnego, którego kadłub pokryty został specjalną powłoką zwaną też „skórą delfina”. – Mieliśmy naprawdę trudne zadanie, tym bardziej, że akwen, na którym operowaliśmy był dla nas nowy – wspomina kmdr por. rez. Roman Gęzikiewicz, który w załodze ORP „Orzeł” był wówczas dowódcą działu broni podwodnej, a potem przez blisko pięć lat dowodził okrętem. – Na Atlantyku ze względu na warunki hydrologiczne, głębokość, silne prądy operuje się zupełnie inaczej niż na Bałtyku. W dodatku podczas ćwiczeń często zmagaliśmy się z kiepską pogodą. Ale ostatecznie spisaliśmy się nieźle. Nasz dowódca otrzymał nawet list z gratulacjami od generała, który dowodził amerykańskimi siłami na Islandii – opowiada kmdr por. rez. Gęzikiewicz.

Podczas manewrów załoga przeżyła też chwile niepewności. – W pewnym momencie ćwiczenia zostały przerwane, a my nie wiedzieliśmy z jakiego powodu. Potem okazało się, że terroryści zaatakowali World Trade Center oraz Pentagon – mówi kmdr por. rez. Gęzikiewicz. Okręty skierowane zostały do portu. Tam polscy marynarze postanowili oddać krew na rzecz ofiar zamachów.

Po niezwykle intensywnych ćwiczeniach ORP „Orzeł” powrócił do Gdyni zaledwie na chwilę, bo już w listopadzie wyruszył na ćwiczenia „Baltic Porpoise”. Przez blisko trzy tygodnie w cieśninach Skagerrak i Kattegatt szkolił się w skrytym przejściu przez niezwykle ciasne akweny kontrolowane przez siły wyspecjalizowane w zwalczaniu okrętów podwodnych. Załoga ćwiczyła także ataki torpedowe. Kolejny rok okazał się nie mniej intensywny. – W maju 2002 roku poszliśmy na północ Wielkiej Brytanii, gdzie wzięliśmy udział w organizowanych przez Royal Navy manewrach „Joint Maritime Course”. Dla mnie, wówczas młodego oficera było to jedno z pierwszych tak dużych wyzwań. Na morzu spędziliśmy wówczas ponad 40 dni, pokonując w sumie sześć tysięcy mil – wspomina kmdr ppor. Sołkiewicz. – Co więcej, po tak intensywnych ćwiczeniach wcale nie wróciliśmy do domu. Skierowaliśmy się do Trondheim, gdzie po krótkich przygotowaniach wyruszyliśmy na Morze Północne, na kolejne manewry, tym razem „Strong Resolve” z udziałem około 100 okrętów – opowiada. ORP „Orzeł” wszedł w skład sił morskich fikcyjnego państwa Limelandia, które na Morzu Północnym i Bałtyckim atakowały transporty Bluelandii.

Ale w ciągu trzech dekad były też przedsięwzięcia inne, mniej typowe. Wiosną 2001 roku ORP „Orzeł” pojawił się w szkockiej bazie Faslane, gdzie reprezentował Polskę w wielkiej paradzie z okazji setnej rocznicy powstania brytyjskiej floty podwodnej. – Uroczystość obserwowali przedstawiciele brytyjskiej rodziny królewskiej – wspomina kmdr ppor. Sołkiewicz. Obecny p.o. dowódcy okrętu na jego pokładzie służył 11 lat. Potem odszedł, by objąć dowodzenie innym okrętem podwodnym – ORP „Sokół”. Teraz przyszedł czas na powrót. – To zupełnie inna służba – przyznaje. – Okręty typu Kobben, czyli na przykład ORP „Sokół” są małe, mają tylko jeden przedział, w ich załodze służy nieco ponad 20 marynarzy. Podczas wyjść w morze wszyscy są w zasięgu wzroku. Na pokładzie ORP „Orzeł” tych przedziałów jest kilka, a ludzi trzy razy tyle. Okręt ma swoje lata, trochę już przeszedł, ale to nadal wspaniała jednostka – podsumowuje.

ORP „Orzeł” to jednostka typu Kilo. Wchodzi w skład Dywizjonu Okrętów Podwodnych 3 Flotylli w Gdyni. Długość jego kadłuba wynosi 72,6 m, szerokość 9,9 m. Okręt może zejść na głębokość 300 metrów, a jego zasięg wynosi sześć tysięcy mil morskich. Prędkość nawodna „Orła” to 12, a podwodna – 17 węzłów. Jednostka ma sześć dziobowych wyrzutni, ale łącznie może zabrać na pokład 18 torped. Poprzez wyrzutnie ma też możliwość stawiania min. Załoga liczy 60 osób.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Marian Kluczyński

dodaj komentarz

komentarze

~rafle
1461873240
Z tym zderzeniem z ruskimokrętem to prawda?
B9-3A-75-F6

Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Samorządy filarem odporności państwa
Abordaż z polskim wsparciem
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Koniec okularów w służbie?
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Leopardy pokonały rzekę
„Czarny obrońca” zabytków
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Jak przetrwać kryzys?
Medale w skokach na celność lądowania
Z prądem i pod prąd
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Cios w plecy
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Żołnierze z medalami w kurash
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Ukraińska pięść na rosyjskie drony
Wojska dronowe z nowym dowódcą
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Gry w wojnę w AWL-u
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Bezzałogowy skrzydłowy dla F-35
Pancerniacy i spadochroniarze
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Flanka pod strażą
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Ogień z Czarnych Panter w Orzyszu
Strażnicy lotniska
Gorący lipiec PKW Łotwa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
FPV po polsku
„Horyzont” przedłużony
Ocean dronów
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Drony i roboty na MSPO 2026
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Czołgi, drony i... Francuzi
Polska w koalicji antybalistycznej
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Coraz więcej Abramsów w Wojsku Polskim
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Gotowi na wszystko
Dron z Bałtyku był uzbrojony
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO