Pochodzą z czasów II wojny światowej, łącznie ważą niemal 3,5 tony i stanowią poważne zagrożenie dla żeglugi, a także realizowanych na wybrzeżu inwestycji. Już w poniedziałek zacznie się neutralizacja starych brytyjskich min, które zostały odkryte podczas budowy falochronu dla nowego portu w Świnoujściu. Zajmą się tym specjaliści z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża.
Miny spoczywają na głębokości 10 m. Ledwie kilometr dzieli je od falochronu Terminala LNG, z którego korzystają tankowce przywożące do Polski skroplony gaz. Na ślad starej amunicji trafili pracownicy firmy wynajętej przez urząd morski. Już od pewnego czasu oczyszczają oni dno Bałtyku na potrzeby kolejnej dużej inwestycji – głębokowodnego portu kontenerowego, który wyrośnie w prawobrzeżnej części Świnoujścia.
– W tym miejscu różnego typu niewybuchy z czasów II wojny światowej znajdowane były już wcześniej. Firma wydobywała je samodzielnie, po czym przekazywała naszemu patrolowi saperskiemu. My wywoziliśmy je na poligon i tam niszczyliśmy – tłumaczy kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski, rzecznik 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. Tym razem jednak będzie inaczej. Znalezisko okazało się na tyle duże, że podjęcie go mogłoby stanowić zagrożenie. Miny trzeba zneutralizować na miejscu.
– Oględziny wskazują, że mamy do czynienia z brytyjskimi minami lotniczymi Mark IV, V i VI – informuje kmdr ppor. Lewandowski. Samoloty RAF-u zrzucały je w okolicach Świnoujścia pod koniec II wojny światowej. W największym zagęszczeniu 16 kwietnia 1945 roku, kiedy to doszło do potężnego nalotu, mającego zablokować wychodzące na Bałtyk niemieckie okręty. Choć po wojnie przejęty przez Polskę rejon był rozminowywany, nie wszystkie obiekty udało się namierzyć. Stara amunicja jest tam znajdowana i neutralizowana do dziś.
Miny Mark mają kształt walca o długości około trzech metrów. Zawierają od 350 do 550 kg materiału wybuchowego. W założeniu miały reagować na pola akustyczne i magnetyczne przepływających statków. Choć od ich rozmieszczenia minęło kilkadziesiąt lat, nadal stanowić mogą zagrożenie dla żeglugi i… znaczącą przeszkodę dla inwestorów.
Neutralizacja rozpocznie się w poniedziałek rano i może potrwać nawet do czwartku. Operację przeprowadzą nurkowie minerzy z 12 Dywizjonu Trałowców. – Do wody będą schodzić ze swoich łodzi. Rejon działań zabezpieczą trałowiec i holownik z naszej flotylli, a także jednostki pływające Straży Granicznej i urzędu morskiego – zapowiada kmdr ppor. Lewandowski. Minerzy posłużą się metodą deflagracji. Na miny zostaną założone ładunki, które wypalą znajdujący się wewnątrz materiał wybuchowy. Reszta zostanie zniszczona w tradycyjny sposób.
Operacja wiąże się z szeregiem obostrzeń dla okolicznych mieszkańców, turystów i użytkowników morza. – Nie planujemy ewakuacji, ale w czasie likwidacji niewybuchów będzie obowiązywał bezwzględny zakaz wchodzenia do wody – wyjaśnia Paulina Heigel, rzeczniczka wojewody zachodniopomorskiego. Strefy bezpieczeństwa obejmują odcinek linii brzegowej od Ahlbeck w Niemczech, poprzez Świnoujście, aż po Międzyzdroje, zaś plaże będą patrolowane przez policję i wojsko. Na obszarze sięgającym 8,8 km w głąb Zatoki Pomorskiej nie można też prowadzić żadnych innych prac nurkowych, wreszcie statki i inne jednostki pływające powinny omijać miejsce neutralizacji w odległości co najmniej 821 m.
Zakazy pozostaną w mocy od 5 do 8 października, w godzinach 8–15. Marynarka zastrzega jednak, że operacja może zakończyć się wcześniej.
autor zdjęć: 8 FOW, Urząd Morski Szczecin

komentarze