moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Najlepszy pilot, który latał z VIP-ami

Ppłk Marek Miłosz należy do grona najbardziej doświadczonych lotników – za sterami śmigłowców spędził aż 5 tys. godzin. Z papieżem Janem Pawłem II latał nad Tatrami, rządową delegację z premierem Leszkiem Millerem uratował przed lotniczą katastrofą. Właśnie zdobył tytuł Pilota Roku 2012 1 Bazy Lotnictwa Transportowego.


W wojsku ppłk Marek Miłosz służy od 27 lat. Ale początki były trudne. – Nie dostałem się do liceum lotniczego, bo miałem… krzywą przegrodę nosową – opowiada.

Ukończył inną szkołę średnią, ale z zamiłowania do lotnictwa nie zrezygnował. Przegroda u nastolatka z czasem się wyprostowała i postanowił spróbować jeszcze raz. – Udało mi się dostać do Wyższej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Dyplom zdobyłem w 1989 roku –  wspomina lotnik.

Trafił do 37 Pułku Lotnictwa Transportowego w Łęczycy. Latał na Iskrach i Limach. Ponieważ więcej czasu chciał spędzać w powietrzu, szybko przesiadł się na śmigłowce. Pilotował Mi-8, W-3 Sokół i wielozadaniowego Bella. Potem służył w nieistniejącym już dziś 36 Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, który odpowiadał za podróże najważniejszych osób w państwie.

Dzięki swojej pracy poznał najważniejsze osoby w państwie: prezydentów, premierów, parlamentarzystów, a także papieża Jana Pawła II, z którym podczas jego ostatniej pielgrzymki do Polski latał nad Tatrami.

W 2003 r. ppłk. Miłosza poznała cała Polska. Czwartego grudnia pilotowany przez niego Mi-8 z ówczesnym premierem Leszkiem Millerem i kilkunastoma osobami na pokładzie rozbił się w lesie pod Piasecznem. Ppłk Marek Miłosz lądował awaryjnie. Nikt w katastrofie nie zginął, ale w 2004 r. prokuratura postawiła podpułkownikowi dwa zarzuty: umyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy powietrznej oraz nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa.

Pilot do winy się nie przyznawał, był pewien, że podczas lotu nie popełnił żadnego błędu. Potwierdził to wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. W 2010 r., po ponad sześciu latach postępowania, ppłk Marek Miłosz został uniewinniony. Na sali rozpraw cieszyła się jego rodzina, koledzy z jednostki, którzy przyszli do sądu w galowych mundurach, i oficerowie BOR-u, którzy przeżyli tamten wypadek.

Co roku uczestnicy wypadku: załoga wojskowego śmigłowca Mi-8 i jedenastu pasażerów, członków rządowej delegacji, spotykają się w rocznicę katastrofy. Każde ich spotkanie rozpoczyna były premier, który za ocalone życie dziękuje ppłk. Miłoszowi oraz jego załodze. – Gdybym dziś miał latać w trudnych warunkach, to chciałbym lecieć z pułkownikiem Miłoszem – podkreśla w mediach Leszek Miller.

Katastrofa nie przerwała kariery podpułkownika. W 1 Bazie Lotnictwa Transportowego służy od początków jej powstania, czyli od stycznia 2011 r. Choć zgodnie z przepisami miał nie wsiadać do śmigłowca co najmniej przez rok, usiadł za jego sterami już po dziewięciu miesiącach od wypadku. Zawdzięcza to korzystnej opinii lekarzy oraz ówczesnemu dowódcy Sił Powietrznych gen. Ryszardowi Olszewskiemu. – Chciano mnie posadzić za biurkiem lub wysłać na emeryturę. Generał zapytał mnie wtedy, co chcę robić, a ja odpowiedziałem, że latać na śmigłowcach. „To ty rób wszystko, żebyś miał zdrowie” – powiedział. – „A ja zrobię wszystko, żebyś latał”– wspomina pilot.

Lotnicy mawiają, że każdy początkujący pilot dostaje dwa worki – jeden pusty, na doświadczenia, drugi – pełen lotniczego szczęścia. U Miłosza oba są pełne. Jest pilotem doświadczalnym II klasy, potrafi wykonywać najtrudniejsze zadania lotnicze w terenie górzystym, loty ratownicze, loty podczas zrzutów skoczków spadochronowych.

– To taki człowiek, który urodził się, żeby latać. Ma niebywałe umiejętności i ogromne doświadczenie, którym chętnie dzieli się z innymi – mówi ppłk pil. Stanisław Kondrat, dowódca Grupy Działań Lotniczych w 1 Bazie.

Mimo upływu lat lotnictwo wciąż fascynuje Marka Miłosza. Gdy w Warszawie budowano Stadion Narodowy i Most Północny, na prośbę znajomych na jednym z portali społecznościowych zamieszczał zdjęcia wykonane z lotu ptaka. – Bez latania nie wyobrażam sobie życia. Na górze jest pięknie: chmury, słońce, wolność. To działa jak narkotyk i jest moją największą miłością – mówi podpułkownik i szybko dodaje: „zaraz po żonie Cecylii i trzech córkach”.

Tytuł Pilota Roku zdobywają lotnicy wyróżniający się umiejętnościami, doświadczeniem i zasługami. – Takie uhonorowanie daje ogromną satysfakcję, zwłaszcza, że to wybór kolegów z lotniczego środowiska – mówi ppłk Miłosz o nagrodzie. Ale to dla niego nie pierwsze takie odznaczenie. Dostał je już w 1993 oraz w 2003 r. Rok wcześniej wybrano go Pilotem Roku Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej. Ppłk Miłosz jest też właścicielem statuetki Ikara, prestiżowej nagrody przyznawanej najwybitniejszym lotnikom.

Dziś jest starszym inspektorem bezpieczeństwa lotów w 1 Bazie. Za miesiąc odchodzi do cywila. Ale latać nie przestanie. Będzie uczył pilotażu cywili.

PG

autor zdjęć: Jakub Sagan

dodaj komentarz

komentarze

~scoobydoopoznan
1359836100
Dla nie wtajemniczonych: VIP = Viocha I Plebs.
00-B3-ED-57
~v99k
1359098580
Przyłączam się do gratulacji. Wspaniała kariera i wysoki profesjonalizm. I tylko jedna refleksja nasuwa się uparcie. Co stoi na przeszkodzie, a jednocześnie jakie rozwiązania systemowe należałoby wprowadzić, aby tak doskonały pilot-instruktor już jako cywil, szkolił przyszłych pilotów wojskowych?
E0-30-96-5D
~pg
1358253420
Myślę, że prokuratura ma takie cele. Brak zarzutów to brak premii. Innego logicznego wyjaśnienia nie widzę, ( poza tym 90 % sprawa z zarzutami kończy się wyrokiem czyli nic nie ryzykują). Jeżdżę do Radomia systematycznie co 2 lata i jestem pełen podziwu dla pilotów. Wielki szacunek PUŁKOWNIKU MIŁOSZ
EF-3C-EF-6B
~vipmig
1357233900
w 2004 r. prokuratura postawiła podpułkownikowi dwa zarzuty: umyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy powietrznej oraz nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa.Czyli ktos chcial pulkownika na sile zniszczyc,nie patrzac na to ze dziekli niemu wszyscy przezyli.Ciekawe co za kretyn paskudny podpisal sie pod tym oskarzeniem?.Czy kiedys w Polsce bedzie tak ze takich ludzi bedzie sie chronic i chwalic?To chyba nasza narodowa cecha-slepa zawisc i chec zniszczenia i brak logiki.
FA-3B-9A-B7

Kraków zaprosił weteranów
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Specjalsi: mała, wielka siła
Szef MON-u o obecności wojsk USA: reorganizacja, nie redukcja
Historyczny dzień z SAFE w Stalowej Woli
Wsparcie ma znaczenie
Tatuaże pod mundurem
Czy amunicja do Patriotów powstanie w Polsce?
Groźny incydent w Libanie
Strzelcy wyborowi muszą się lubić
Leopardy 2PL na podium
Bez zmian w emeryturach
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
Początek wielkiej historii
Drony z SAFE
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
Równanie z „Iksem”
Polsko-estońska współpraca
Ślady, których nie widać
Przed misją w Rumunii
Od cyberkursu po mundurówkę
„Wulkan” w programie „Ratownik”
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Generał z cienia
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
Symbol skupiający wiele znaczeń
Odbić farmę z rąk przeciwnika
Wypadek w PKW UNIFIL
WOT pomaga gasić ogromny pożar na Mazowszu
Blizny, których nie widzimy
NATO i USA o Iranie
SAFE dla marynarki
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Marsz prawdę ci powie
SAFE dla Tarczy Wschód
Czerwieńsze będą…
Adaptacja i realizm
Syndrom Karbali
SAFE – czas kontraktów
Rosyjski dron uderzył w Rumunii
Ochrona lasu dla obronności
Rosomaki zamówione. To ostatnie krajowe umowy z SAFE
Masz problem prawny? Pomogą studenci ASzWoj-u
Bez patosu o misjach
Biało-czerwona na Monte Cassino
Roboty saperskie bez tajemnic
Strzały na granicy. Żołnierz uniewinniony
Pierwsze umowy z SAFE
Oddawanie krwi to cichy akt odwagi
Sprawdzian na Bornholmie
Wyposażenie osobiste i pojazdy dla logistyki z SAFE
Ogniowy debiut polskich AH-64D
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Pływacy „Czarnej Dywizji” znów najlepsi
Podziemny szpital na trudne czasy
Polsko-kanadyjska współpraca
SAFE: jest kolejna umowa – na dostawę amunicji
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Pracownik zbrojeniówki podejrzany o szpiegostwo
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Pierwsze pieniądze z SAFE już w Polsce
Kontrakty z SAFE: pojazdy, drony, satelity
Traktat o partnerstwie z Wielką Brytanią
Nie tylko USA, również Kanada. Współpraca transatlantycka Polski
Tu nie ma miejsca na błędy
Polska i Kanada zacieśniają współpracę zbrojeniową

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO