Synchronizowanie łączności, manewrowanie w szykach, wspólne poszukiwanie okrętów podwodnych – tak portugalska fregata NRP „Dom Francisco de Almeida” ćwiczyła na Bałtyku z jednostkami 3 Flotylli Okrętów. Dla Portugalczyków był to element natowskiej misji „Brilliant Shield”, która ma pomóc we wzmocnieniu wschodniej flanki.
Portugalska fregata weszła na Bałtyk na początku kwietnia. Załoga skupia się na patrolowaniu kluczowych dla regionu szlaków żeglugowych. Monitoruje ruch statków podejrzewanych o przynależność do tzw. floty cieni i aktywność rosyjskich samolotów wojskowych. Zawija również do sojuszniczych portów. Niedawno okręt pojawił się w Gdyni. Marynarze uzupełnili zapasy, mieli też czas na odpoczynek. Po opuszczeniu portu zaliczyli zaś trening z polskimi okrętami.
– Został on przeprowadzony przy okazji ćwiczeń Okrętowej Grupy Zadaniowej. Podobne przedsięwzięcia to doskonała okazja do zacieśniania sojuszniczych więzi i zgrywania załóg – podkreśla kmdr ppor. Dawid Pawlik, zastępca dowódcy fregaty rakietowej ORP „Gen. K. Pułaski”. – Wszyscy korzystamy ze wspólnych procedur NATO, jednak ich praktyczne zastosowanie może się w detalach różnić. Tym bardziej więc warto wykorzystywać każdą okazję do wspólnych działań – dodaje. Trening trwał kilka godzin. – W tym czasie synchronizowaliśmy łączność głosową, taktyczne systemy transmisji danych i natowskie systemy teleinformatyczne – wylicza oficer. Załogi przekazywały sobie informacje dotyczące sytuacji na morzu i w powietrzu. W scenariuszu ćwiczeń znalazło się też manewrowanie w szykach. Oprócz fregat z Polski i Portugalii wzięło w nim udział kilka innych jednostek, choćby korweta ORP „Kaszub” i okręt ratowniczy ORP „Lech”. Z pokładu NRP „Dom Francisco de Almeida” poderwał się też śmigłowiec Super Lynx Mk.95. Nawiązał on współpracę z załogą „Pułaskiego” i wykonał zawis nad jego pokładem. – W ten sposób przećwiczyliśmy procedury związane z podejściem do okrętu. To ważne, choćby w kontekście zadań, które polegają na przekazywaniu i podejmowaniu różnego typu ładunków – zaznacza kmdr ppor. Pawlik. I wreszcie ostatni element – Cassex (Combined Anti-Submarine Exercise), czyli symulowane poszukiwanie i walka z okrętem podwodnym. W tym epizodzie wzięły udział fregaty z obydwu państw i korweta ORP „Kaszub”, która przejęła dowodzenia nad grupą. Ich załogi musiały sobie radzić z zagrożeniem wygenerowanym przez system.
– Załogi naszych fregat miały już okazję ćwiczyć z Portugalczykami. Z reguły odbywa się to jednak na innych akwenach, przede wszystkim na Atlantyku. Na Bałtyku portugalskie okręty pojawiają się rzadko – przyznaje kmdr ppor. Pawlik. Tym razem jednak tamtejsza marynarka postanowiła wesprzeć sojuszników ze wschodniej flanki, dołączając do natowskiej operacji „Brilliant Shield”. I na pewno jest to cenne wsparcie, nie tylko ze względu na walory samego okrętu. – Nasze wspólne ćwiczenia, choć krótkie, pokazały, jak dobrze wyszkolona jest załoga NRP „Dom Francisco de Almeida”. Nie mieliśmy żadnych problemów z łącznością, manewrowaniem i realizacją kolejnych zadań. Portugalczycy zawsze znajdowali się we właściwym miejscu, w odpowiednim czasie – podkreśla zastępca dowódcy „Pułaskiego”.
Misja portugalskiej fregaty na Bałtyku potrwa do 20 października. Tymczasem tamtejsza marynarka delegowała do „Brilliant Shield” także inną jednostkę – okręt podwodny NRP „Tridente”. Okręty z południa Europy wspierały operację już wcześniej. W ubiegłym roku na wschodniej flance operowała np. fregata rakietowa z Włoch – ITS „Luigi Rizzo”.
autor zdjęć: załoga ORP Pułaski

komentarze