moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
III wojna karabaska

Azerbejdżan w ramach tzw. operacji antyterrorystycznej zaatakował ormiańskich separatystów. Siły Republiki Górskiego Karabachu pozbawione wsparcia ze strony Armenii poddały się. Parapaństwo zostało zlikwidowane, a Ormianie zmuszeni do ucieczki. Rosja związana wojną w Ukrainie okazała się zbyt słaba do przeciwdziałań. Utrata historycznych ziem wywołuje w Armenii chęć zmiany protektora. Z Rosji na Stany Zjednoczone.

W dniach 19–20 września Azerbejdżan dokonał ataku na separatystyczną Republikę Górskiego Karabachu. Było to niespodziewane uderzenie przy użyciu systemów rakietowych, artyleryjskich i bomb. Następnie Azerowie szybko przejęli ponad 90 pozycji bojowych Ormian oraz strategiczne, wysoko położone miejsca. Pozostałe pozycje separatyści mieli „porzucać w panice”. Cios był ostateczny. Karabascy Ormianie poprosili o zawieszenie broni. Azerbejdżan zgodził się, pod warunkiem że będzie ono na jego zasadach. Baku zażądało złożenia broni, wycofania z pozycji bojowych i przekazania amunicji oraz sprzętu wojskowego. Odwołano się do pośrednictwa rosyjskiego kontyngentu pokojowego, który stacjonuje w Karabachu.

Nastąpiła całkowita kapitulacja. Azerbejdżan zezwolił na swobodną ewakuację ormiańskiej ludności z Górskiego Karabachu do Armenii, w tym żołnierzy i polityków parapaństwa. Zgoda Baku była konieczna, ponieważ ewakuacja mogła odbyć się jedynie przez tzw. korytarz laczyński (kontrolowany od roku przez siły azerskie), jedyną drogę łączącą nieuznawaną republikę z Armenią.

Kolejnym historycznym i niewątpliwe tragicznym dniem dla Ormian był 28 września. Wtedy prezydent parapaństwa Samwel Szahramanian podpisał dekret o samolikwidacji Republiki Górskiego Karabachu. Zgodnie z tą decyzją wszystkie jej struktury administracyjne mają przestać funkcjonować do końca roku. 1 stycznia 2024 roku republika zakończy swoje istnienie.

Exodus

Po ataku Azerbejdżanu nastąpiła masowa ucieczka Ormian z Górskiego Karabachu. Ewakuowało się 100 625 osób (stan z 3.10). A więc w zasadzie wszyscy mieszkańcy (do wybuchu II wojny karabaskiej z 2020 roku w Republice Górskiego Karabachu mieszkało około 120 tys. osób). Teoretycznie Azerbejdżan pozwala Ormianom na pozostanie lub powrót do Karabachu. Prezydent tego kraju Ilham Alijew deklaruje, że ich prawa kulturowe czy religijne będą zachowane. Dodaje jednak, że nie ma mowy o autonomii czy specjalnym statusie. Ormianie nie wierzą w te deklaracje. Wyjechali, bo boją się prześladowań. Nic dziwnego. Jest na to wiele przykładów z historii, także tej z ostatnich lat. To akurat dawniejszy przypadek, ale kto nie pamięta początku „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego, czyli sceny pogromu Ormian w Baku?

Ratunkiem i gwarantem mogłaby być misja obserwacyjna Unii Europejskiej i presja na rząd w Baku w celu zapewnienia bezpiecznych powrotów. Przecież chodzi o żywą historię, a nie tylko dziedzictwo materialne. Wszak Ormianie na tych terenach żyli setki lat przed pojawieniem się Turków, już nie mówiąc o powstaniu państwa Azerbejdżan.

Azerbejdżańscy żołnierze regulują ruch na granicy w Lachin podczas ewakuacji Ormian z Górskiego Karabachu do Armenii 26 września 2023 r.

Geopolityka – noga Putina nie postanie już w Armenii

Likwidacja Republiki Górskiego Karabachu to nie tylko koniec historii tego parapaństwa. Może mieć znaczenie dla układu geopolitycznego i wpływu mocarstw w regionie. Do tej pory gwarantem utrzymania status quo była Rosja. Dla Ormian posiadanie historycznych ziem w postaci Karabachu było sprawą świętą. Przez lata więc przywódcy Armenii prowadzili prorosyjską politykę. Zresztą byli to politycy wywodzący się z Karabachu, bohaterowie wojny o secesję. Sojusz był przypieczętowany obecnością w międzynarodowych strukturach prowadzonych przez Rosję. Armenia jest mianowicie członkiem Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, czyli „rosyjskiego NATO”, oraz Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Ponadto na terenie Armenii od lat dziewięćdziesiątych funkcjonuje stała baza wojskowa Rosji licząca około 4 tys. żołnierzy.

Teraz te więzy zaczynają słabnąć. Zaczęło się w 2018 roku po dojściu do władzy niedarzonego sympatią Kremla premiera Nikola Paszyniana. Jednak sprawy nabrały tempa przy okazji agresji Azerbejdżanu. Ormianie zaczęli dostrzegać, że Rosja i jej „mirotworcy” nie stoją niewzruszenie po ich stronie i dogadują się z Azerami. Co istotne, do gry zaczęła powoli wchodzić Ameryka, która coraz głośniej mówi o sprawie ormiańskiej. We wrześniu odbyły się bezprecedensowe dziesięciodniowe ćwiczenia armeńsko-amerykańskie. Z kolei na początku października parlament Armenii ratyfikował Statut Rzymski Międzynarodowego Trybunału Karnego. Przypomnijmy: w marcu trybunał w Hadze wydał nakaz aresztowania Władimira Putina za zbrodnie wojenne związane z nielegalnymi deportacjami dzieci z okupowanych terenów Ukrainy. Jeżeli więc Putin złoży wizytę w Armenii, to zgodnie ze Statutem Rzymskim zostanie aresztowany. Kreml uznał ratyfikację za kolejny już „nieprzyjazny gest”.

Sytuacja może rozwinąć się różnorako – od przyjęcia prozachodniego kursu Armenii z członkostwem w Unii aż po wojnę z Azerbejdżanem i totalną marginalizację. Azerbejdżan pozostaje groźny. Raz twierdzi, że szanuje integralność terytorialną Armenii, innym razem grozi przebiciem tzw. korytarza zangezurskiego i tym samym zajęciem części tego kraju. Korytarz miałby połączyć główną część Azerbejdżanu z jego eksklawą Nachiczewan i dalej z Turcją. Nie wiadomo, jak potoczą się negocjacje dotyczące traktatu pokojowego Armenii i Azerbejdżanu. Historia tego region jest burzliwa, a tu spotykają się sprzeczne interesy silnych graczy – Turcji, Iranu, Rosji i Zachodu.

Krótka historia Republiki Arcachu

Czas parapaństwa dobiega końca. Warto przypomnieć więc jego historię. Republika Górskiego Karabachu to po ormiańsku Republika Arcachu. Historycznie to ziemie Ormian, zgodnie z prawem międzynarodowym należą do Azerbejdżanu. Przez dekady funkcjonowania Związku Sowieckiego zamieszkany niemal w całości przez Ormian Górski Karabach był autonomicznym obwodem w Azerbejdżańskiej Republice Sowieckiej. Jeszcze w latach osiemdziesiątych karabascy Ormianie zaczęli uwidaczniać aspiracje niepodległościowe. Spotkało się to z atakami na przedstawicieli tego narodu w innych regionach Azerbejdżanu. Na przykład w 1990 roku Azerowie dokonali pogromu sąsiadów w Baku (zginęło około 90 Ormian). W odpowiedzi oddział Armii Radzieckiej spacyfikował brutalny tłum – zginęło niemal 170 cywilów Azerów. Dalej było tylko gorzej. Na początku 1992 roku Republika Górskiego Karabachu ogłosiła niepodległość, a działania partyzanckie przerodziły się w regularną wojnę (1992–1994). W jej wyniku Ormianie przejęli kontrolę nad terenem byłego obwodu autonomicznego i regionami Azerbejdżanu, które do niego przylegały. Baku straciło 14% terytorium azerskiej republiki sowieckiej. Setki tysięcy ludzi po obu stronach opuściło swoje domy. Konflikt tlił się przez lata, ale nie dochodziło do większych ofensyw i zmiany stanu posiadania. Do jesieni 2020 roku. Wtedy Azerbejdżan rozpoczął drugą wojnę karabaską. Trwała 44 dni i zakończyła się 10 listopada podpisaniem zawieszenia broni. Azerbejdżan przejął dużą część utraconych w latach dziewięćdziesiątych ziem, a do Karabachu weszli tzw. rosyjscy mirotworcy. Przez pięć lat mieli gwarantować status quo. Tak się jednak nie stało, 19 września Azerbejdżan zaatakował i zadał ostateczny cios republice. Rosja nie zapewniła Ormianom posiadania Arcachu.

Michał Trześniewski , dziennikarz Telewizji Republika

autor zdjęć: EMMANUEL DUNAND/ AFP/ East News

dodaj komentarz

komentarze


Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Cywilne drony na służbie
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Ares kontra drony
Rusza mały przegląd strategiczny
„Zdrzałka” na pustyni
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Virtuti Militari czasu pokoju
Odporni na kryzys
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Lotnicze „drzwi” transportowe
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Gorący lipiec PKW Łotwa
Kormoran in the West
Drugie rozdanie SAFE
Wsparcie z powietrza
Drużyna Invictusa na starcie
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
„Horyzont” przedłużony
Rowerowe upamiętnienie poległych
Mural na 65-lecie komandosów
Serce Rosomaka
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Syreny wyją. Co robić?
Ratunek pod ogniem
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
MON zmienia system gotowości obronnej
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Bombowiec na dnie Bałtyku
Abordaż z polskim wsparciem
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Musimy powstrzymać agresora
Constans historii
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Morscy lotnicy w akcji
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Wojna na satelitarnym łączu
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Uratowali życie koledze z NATO
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Mocne wsparcie dla Homara-K
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Dwie dekady na polskim niebie
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Wirtualna wojna na AWL-u
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Ukraina kontra odrzutowe drony
Wsparcie z morza
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Nocny ogień na Łotwie
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Wojna o dane
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Flanka pod strażą
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Artylerzyści z Wielbarku
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Uniewinniony za strzał na granicy

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO