moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Człowiek, który sprzedał ciszę

Był tym, którego nikt nie podejrzewał. Nie z powodu geniuszu czy charyzmy, ale z uwagi na jego przeciętność. Kiedy w lutym 1994 roku funkcjonariusze FBI zamknęli wrota celi za Aldrichem H. Amesem, Ameryka odkryła, że największe klęski kontrwywiadu nie muszą być sprawką błyskotliwych agentów pod przykrywką. Że czasem stoją za nimi „szarzy ludzie”…

Aldrich Hazen Ames wyprowadzany z budynku Sądu Federalnego USA w Aleksandrii 22 lutego 1994 roku po postawieniu go przed sądem pod zarzutem szpiegostwa na rzecz byłego Związku Radzieckiego.

Aldrich Hazen Ames urodził się w 1941 roku w River Falls w stanie Wisconsin. Jego biografia od początku splatała się z wywiadem. Ojciec – Carleton Ames – pracował w Centralnej Agencji Wywiadowczej, a syn dorastał w cieniu opowieści o służbie państwu. Dla młodego Aldricha CIA była nie tyle marzeniem, ile naturalnym wyborem. Studiował na Uniwersytecie Chicagowskim, później próbował sił w innych zawodach, ale to Langley przyciągnęło go na stałe.

Do CIA trafił w 1962 roku. Nie był gwiazdą rocznika. Przełożeni oceniali go jako zaledwie „poprawnego” pracownika, czasem leniwego, miewającego problemy z alkoholem. A jednak – paradoksalnie – to właśnie on zyskał dostęp do najbardziej wrażliwych informacji, jakie posiadała Ameryka: do danych o operacjach prowadzonych przeciwko Związkowi Sowieckiemu i o agentach działających w samym sercu wrogiego imperium.

REKLAMA

Pojawiła się kobieta…

Ames służył w Turcji, Meksyku, we włoskiej stolicy. Pracował w pionach zajmujących się kontrwywiadem i ZSRS. Nie był wizjonerem ani mistrzem operacyjnym. Był urzędnikiem tajemnicy – kimś, kto wiedział, gdzie leżą listy nazwisk, jak nazywają się operacje, kto z kim się spotyka. W realiach zimnej wojny to właśnie tacy ludzie bywali najcenniejsi.

W latach siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych jego kariera nie rozwijała się spektakularnie. Ba, w aktach personalnych Amesa pojawiały się nagany, przełożeni sygnalizowali problemy dyscyplinarne. Zapewne miało to związek z życiem rodzinnym przyszłego zdrajcy – rozsypało mu się małżeństwo, doszło do rozwodu. Alimenty, długi, alkohol – Ames był na zakręcie. A potem – jak to często w historiach zdrady bywa – pojawiła się kobieta.

W 1985 roku pracownik CIA związał się z Rosario Casas Dupuy – Kolumbijką, która wkrótce została jego żoną. Po miesiącu miodowym przyszła proza życia. Nowy związek – i wysokie wymagania małżonki – pogłębiły problemy finansowe i zawodową frustrację Amesa. Chcąc utrzymać styl życia przekraczający jego legalne dochody, mężczyzna znalazł się pod presją, której nie potrafił i nie chciał rozwiązać w zgodzie z prawem. To w tym momencie podjął decyzję, która zaważyła na losach setek ludzi. Nie był ideologiem ani rozczarowanym intelektualistą. Nie przeszedł na stronę wroga z przekonania. Zrobił to dla pieniędzy.

Pożyczki od rodziny

Przez kolejne lata Ames regularnie przekazywał Moskwie informacje o agentach CIA, operacjach kontrwywiadowczych, metodach pracy i kierunkach analiz. W zamian otrzymał – według oficjalnych danych – ponad 2 mln dolarów w gotówce i przelewach (uwzględniając siłę nabywczą, to odpowiednik dzisiejszych 6 mln dolarów).

Skutki były natychmiastowe. Amerykańscy informatorzy w ZSRS zaczęli znikać. Jedni trafiali do więzień, inni zostali straceni. Operacje przygotowywane latami rozpadały się w ciągu tygodni. W Langley narastała panika, ale nikt nie potrafił wskazać źródła przecieku. Podejrzenia padały na techniczne środki inwigilacji, na zdradę agentów w terenie, na „genialność” KGB. Nikt nie chciał uwierzyć, że problem tkwi w centrali – dosłownie, siedzi przy jednym z biurek.

Późniejsze raporty mówiły o kilkudziesięciu, a nawet ponad stu źródłach skompromitowanych bezpośrednio lub pośrednio przez Amesa. „Zginęli dlatego, że ten wypaczony, morderczy zdrajca chciał większego domu i Jaguara”, stwierdził gorzko w jednej z publicznych wypowiedzi James Woolsey, dyrektor CIA w latach 1993–1995. Historycy wywiadu uznają tę aferę za jedną z najcięższych porażek amerykańskiej agencji podczas całej zimnej wojny.

Jak to możliwe, że człowiek żyjący ponad stan – kupujący dom za gotówkę, wożący się luksusowym samochodem, wydający tysiące dolarów na przyjemności – nie wzbudził podejrzeń? Odpowiedź jest bolesna: nikt nie patrzył wystarczająco uważnie. System kontroli wewnętrznej CIA okazał się dziurawy. Tłumaczenia o „pożyczkach rodziny żony” przyjmowano bez wnikliwej weryfikacji. Kontrwywiad, skupiony na zagrożeniach zewnętrznych, przeoczył wroga we własnych szeregach. „Sprawa Amesa […] była porażką zarządzania, dyscypliny i wewnętrznej odpowiedzialności”, skomentował post factum Robert Gates, szef agencji w latach 1991–1993.

Wstrząs całej wspólnoty

Przełom nastąpił na początku lat dziewięćdziesiątych. Po serii nieudanych prób wyjaśnienia katastrof operacyjnych CIA do dochodzenia włączono FBI. Śledczy uznali, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to musi chodzić o pieniądze. Zaczęto analizować wydatki, przelewy, styl życia pracowników CIA, którzy mogli mieć związek ze sprawą. I bingo – po wielu miesiącach żmudnych analiz pojawił się obiecujący trop. To nie podsłuchy ani tajne operacje doprowadziły do Amesa, lecz księgi rachunkowe.

W lutym 1994 roku funkcjonariusze FBI aresztowali Aldricha i jego żonę w ich domu w Wirginii. Nie było strzelaniny ani pościgu. Ames przyznał się do winy. W zamian za dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego zgodził się współpracować i ujawnić skalę szkód. Jego żona Rosario została skazana na krótszy wyrok za współudział i pranie pieniędzy.

Podczas procesu i późniejszych przesłuchań padały słowa, które na długo zapadły w pamięć opinii publicznej. Przedstawiciele administracji mówili o „najpoważniejszym uszczerbku dla bezpieczeństwa narodowego w powojennej historii USA”. Szefowie CIA składali publiczne samokrytyki. Kongres domagał się reform.

Sprawa Amesa wywołała wstrząs w całej wspólnocie wywiadowczej USA. Zmieniono procedury bezpieczeństwa, wzmocniono kontrole finansowe, zacieśniono współpracę CIA z FBI. Pojawiły się nowe mechanizmy oceny ryzyka „insider threat” – zagrożenia od wewnątrz.

A Ames? Zmarł w więzieniu 5 stycznia 2026 roku. Szerzej zapomniany, choć jego nazwisko funkcjonuje w podręcznikach kontrwywiadu jako synonim zdrady motywowanej chciwością i zaniedbaniami instytucjonalnymi. W świecie, w którym wojna wywiadów toczy się głównie w cyberprzestrzeni, jego historia jest opowieścią z innej epoki. A jednak jej sens pozostaje aktualny. Ames nie sprzedawał wyłącznie nazwisk czy dokumentów, ale również ciszę – czas, w którym CIA nie wiedziała jeszcze, że jej operacje są spalone, a pracujący dla niej ludzie już wpadli w ręce przeciwnika. Jego działalność potwierdza tezę, że bezpieczeństwo państwa nie musi rozpadać się spektakularnie, od razu. Czasem dzieje się to w skrytości, niezauważenie…

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: LUKE FRAZZA / AFP/EastNews

dodaj komentarz

komentarze


Dolnośląscy terytorialsi niosą pomoc wrocławskiej lecznicy
Wojsko wskazało priorytety
Bezszelestny napęd dla „Ratownika”
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Cios w serce reżimu
Koniec olimpijskich zmagań
Polski sektor obronny za SAFE
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
„Jaskółka” na Bałtyku
SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
Oczy armii, czyli batalion, jakiego jeszcze nie było
USA wyprowadziły wyprzedzający atak na Iran
Cztery lata wojny w Ukrainie
Inżynier Kościuszko ratuje Amerykę
Kierunek Rumunia
Kmdr Stanisław Nahorski – bohater flotylli rzecznych i morskich
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Gala MMA coraz bliżej
Outside the Box
Debiut ogniowy Borsuków
Przemyślany każdy ruch
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Focus of Every Move
Borsuki, ognia!
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Wojsko nadal na Horyzoncie
Sprintem do bobsleja
Najwyższe odznaczenie dla Michaela Ollisa
Przeprawy na Odrze
Spluwaczki w nowej odsłonie
Skromny początek wielkiej wojny
Czas na oświadczenia majątkowe
Walka o pierwszą dziesiątkę
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Wniosek o Krzyż Wielki Orderu Zasługi RP dla żołnierza US Army
Debiut skialpinizmu
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Oko na Bałtyk
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Morskie koło zamachowe
Polscy piloci przetarli szlaki w USA
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Piekło „Pługa”
Wojskowe Schengen coraz bliżej
Desant w Putlos
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Podwyżki dla żołnierzy wchodzą w życie
Zmiany w wojskowym szpitalu w Żarach
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Przedsiębiorcy murem za SAFE
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Together on the Front Line and Beyond
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Oficer od drona
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO