Jak ma się zachować nurek, który zagubi się pod kilkudziesięciocentymetrową taflą lodu lub zdarzy mu się awaria sprzętu? Między innymi takie scenariusze sprawdzali wojskowi nurkowie podczas szkolenia na Jeziorze Orzysz. W tym roku mieli okazję szlifować swoje umiejętności w wyjątkowo trudnych, zimowych warunkach, przy mrozie sięgającym -10 stopni Celsjusza.
Jak ma się zachować nurek, który zagubi się pod kilkudziesięciocentymetrową taflą lodu lub zdarzy mu się awaria sprzętu? Między innymi takie scenariusze sprawdzali wojskowi nurkowie podczas szkolenia na Jeziorze Orzysz. W tym roku mieli okazję szlifować swoje umiejętności w wyjątkowo trudnych, zimowych warunkach, przy mrozie sięgającym -10 stopni Celsjusza.
Wyrąbywanie przerębla na jeziorze i zanurzanie się w wodzie o temperaturze 2–4 stopni Celsjusza, podczas gdy na powierzchni panuje siarczysty mróz, brzmi zachęcająco chyba tylko dla miłośników morsowania. Co jednak, gdy w takiej wodzie trzeba nie tylko spędzić ponad pół godziny, ale też wykonywać zadania, mając nad głową kilkadziesiąt centymetrów lodu? Taka „przyjemność” jest zarezerwowana dla wojskowych nurków, którzy przechodzą ekstremalne szkolenie pod okiem instruktorów wrocławskiego Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych (CSWIiCh).
Takie szkolenie dla nurków wojsk lądowych jest organizowane cyklicznie na Jeziorze Orzysz (woj. warmińsko-mazurskie). Tymczasem pod koniec stycznia dla żołnierzy różnych pułków inżynieryjnych, którzy ukończyli taki kurs w poprzednich latach, instruktorzy CSWIiCh przeprowadzili trening nurkowania podlodowego. – Wzięło w nim udział 18 żołnierzy, którzy mają uprawnienia minimum młodszego nurka lub nurka inżynierii i chcieli doskonalić nabyte umiejętności w nurkowaniu w warunkach zimowych – mówi sierż. Grzegorz Golan, kierownik kursu, instruktor nurkowania CSWIiCh.
Podoficer zwraca uwagę, że w tym roku panują wyjątkowo dobre warunki do przeprowadzenia takiego treningu. – W zeszłym roku lód na jeziorze miał 2–3 cm grubości, więc był bardzo kruchy i nie mogliśmy zrealizować wszystkich założeń związanych np. z rozstawieniem stanowiska na lodzie. Teraz przebijaliśmy się przez tafle o grubości ok. 25 cm, ćwiczymy więc w zdecydowanie trudniejszych, czyli odpowiednich dla takiego szkolenia, warunkach – zaznacza sierż. Golan.
Żołnierze przechodzący takie kursy w Cyklu Szkolenia Nurków w Orzyszu, podlegającym pod wrocławskie CSWIiCh, zdobywają wiedzę m.in. z zakresu przepisów bezpieczeństwa obowiązujących podczas prowadzenia prac podwodnych w trudnych warunkach (w wodzie zimnej, pod lodem, przy braku widoczności, w nocy). Uczą się dobierania właściwego sprzętu, organizacji prac podwodnych na stanowisku, które znajduje się na tafli lodowej, poznają zasady prawidłowej asekuracji, autoratownictwa i ratownictwa stosowane podczas sytuacji awaryjnych pod lodem.
Jakie to mogą być sytuacje? – Na przykład zagubienie drogi do przerębla, przez którą nurek wchodził do wody, zamarznięcie automatów do nurkowania, awarie kamizelki ratunkowo-wypornościowej czy skafandra suchego – wymienia sierż. Golan. Podkreśla też, że do wody zawsze wchodzi dwóch połączonych liną nurków, którzy wzajemnie się asekurują. Jednocześnie na powierzchni czeka trzeci nurek zabezpieczający, którego zadaniem jest udzielenie im niezbędnej pomocy w sytuacji krytycznej.
W trakcie szkolenia zimowego nurkowie korzystają ze sprzętu autonomicznego Nurpak 03 i Nurpak 04 (m.in. butla i aparat oddechowy), który spełnia wymagania nurkowania w zimnych wodach. Ubierają się też m.in. w suchy skafander z dodatkowym ociepleniem zimowym i wkładają suche rękawice. Mimo takich zabezpieczeń żołnierz może wykonywać zadania pod lodem w bardzo ograniczonym czasie, ponieważ zimna woda bardzo szybko odbiera ciepło z organizmu. – Po około 30 minutach pracy w takich warunkach nurek zaczyna odczuwać dyskomfort. Maksymalnie może wytrzymać około 50 minut, ale realizujemy zadania w dużo krótszym czasie, aby u żołnierza nie pojawiły się objawy hipotermii – mówi instruktor CSWIiCh.
Tegoroczny trening był prowadzony przy temperaturze powietrza dochodzącej do -10 stopni Celsjusza. Na Jeziorze Orzysz skutym ponad 25-centymetrowym lodem żołnierze mogli rozstawić na powierzchni stanowisko nurkowe (wymagane minimum to 15 cm grubości lodu) i ćwiczyć współpracę z zespołem znajdującym się pod lodem. Jeden ze scenariuszy zakładał, że nurkowie nie mogą znaleźć drogi do przerębla i sygnalizują swoją pozycję żołnierzom na powierzchni. Grupa zabezpieczająca lokalizuje ich i z pomocą specjalistycznych narzędzi wykuwa dziurę w lodzie.
– Ważnym elementem kursu jest zdobywanie doświadczenia i umiejętności reagowania w różnych sytuacjach awaryjnych z wykorzystaniem dostępnego sprzętu – podkreśla sierż. Golan. Poza podstawowym ekwipunkiem do nurkowania każdy żołnierz musi mieć przy sobie m.in. linę asekuracyjną, dwa narzędzia tnące (np. długie noże), dwie latarki, a nawet kompas, aby w razie potrzeby wyznaczyć azymut i skierować się w stronę brzegu.
Zimowy kurs prowadzony w ośrodku w Orzyszu każdego roku przyciąga kolejnych żołnierzy, którzy mając niezbędne uprawnienia nurkowe, pragną zdobywać nowe kwalifikacje i cenne doświadczenie. Kolejna edycja takiego dwutygodniowego szkolenia ruszy 9 lutego.
autor zdjęć: CSWIiCh

komentarze